Być „eko” - modnie czy wygodnie?

Być „eko” - modnie czy wygodnie?

 

Coraz częściej spotykamy się z określeniami „ekomama”, „ekorodzice”, „ekorodzicielstwo”. Istnieją już całe serwisy internetowe poświęcone byciu ekologicznymi rodzicami a studenci zaczynają pisać prace magisterskie na temat tego zjawiska socjologicznego. Czy bycie „eko” to tylko nowa moda czy może raczej wygoda?

 

 

Z byciem „eko” kojarzone jest noszenie dzieci w chustach czy też miękkich nosidłach. Wbrew pozorom nie jest to nowa moda, a raczej powrót do korzeni, tradycji czy natury – człowiek, jako przedstawiciel noszaków (nie zaś gniazdowników, jak do niedawna sądzono), potrzebuje bliskości, kontaktu fizycznego, dotyku opiekuna, aby czuć się bezpiecznie i rozwijać się w sposób niezakłócony. Nosząc malucha w dobrze zawiązanej chuście lub dobrze dobranym nosidle miękkim, dajemy mu poczucie bezpieczeństwa oraz d

odatkowo zabezpieczamy kręgosłup i wspieramy prawidłowy rozwój stawów biodrowych dziecka. Jest nam na pewno wygodniej – chusta zdejmuje z nas ciężar (odciąża kręgosłup) i dba o naszą prawidłową pozycję, poza tym nagle znowu mamy dwie wolne ręce i możemy dotrzeć wszędzie tam, gdzie wózek nie wjeżdża! Korzyścią jest również to, że nosząc dziecko powodujemy, że mniej płacze – są już na ten temat naukowe opracowania, a powód jest jeden – bliskość dająca poczucie bezpieczeństwa.

 

Większość ekorodziców stawia na pieluchy wielorazowe. Na pierwszy rzut oka zdecydowanie moda a nie wygoda, bo cóż może być wygodnego w praniu pieluch?! Ale czy na pewno? Pieluszki jednorazowe to ciągle pełen kosz na śmieci i ciągłe bieganie z paczkami pieluch ze sklepu. Wielorazówki kupujemy raz i używamy przez długi czas – nawet przy kolejnym dziecku. Owszem, trzeba trochę wysiłku, żeby wyprać i powiesić, ale w zamian za to skóra malucha jest zdrowa, nie odparza się i nie trzeba do niej stosować żadnych dodatkowych kosmetyków – koniec z oliwkami, pudrami, zasypkami i maściami na odparzenia! Z mojego punku widzenia jednak wygoda! Zwykle jest też tak, że dzieci używające wielorazówek wcześniej zaczynają korzystać z nocnika, a tu już nie sposób dyskutować z wygodą!

 

 

 

Kolejna ważna rzecz to zdrowe odżywianie. Czy żeby zdrowo odżywiać dzieci musimy im osobno gotować? Czy zdrowe odżywanie wymaga wyrzeczeń? I znowu pytanie – czy to nie tylko moda? Dla mnie zdrowe odżywianie całej rodziny to wygoda – nie muszę codziennie rano gotować specjalnej kaszki dla mojego małego synka, a dla całej reszty rodziny przygotowywać kanapek, bo wszyscy jemy kaszę. Nikt nie narzeka, bo kasza jest codziennie inna (do wyboru mamy naprawdę dużo rodzajów – każdy znajdzie coś dla siebie: kukurydziana, jaglana, orkiszowa, owsiana, gryczana, jęczmienna, kuskus, płatki zbożowe iid.), codziennie towarzyszą jej inne dodatki – w zależności od sezonu: truskawki, maliny, jabłka, pomidory, cukinia... Gotuję to, co lubi moja rodzina. Ale moje zdrowe gotowanie nie oznacza, że jesteśmy niewolnikami kasz, kiełków i potraw powszechnie uważanych za niesmaczne i nieciekawe. Dla mnie zdrowo to naturalnie – wiejskie mleko, twaróg, śmietana, własnoręcznie zrobione masło (smak i satysfakcja przy okazji!), ekologiczne owoce i warzywa – jedzone wtedy, kiedy dojrzewają, czasem samodzielnie pieczony chleb, domowy placek zamiast ciastek z cukierni... Świadome jedzenie, dbanie o to, co ląduje na naszych talerzach, to lepsza odporność, lepsze samopoczucie i mniej chorób – dla mnie to wygoda chociaż też czasem wymaga większego zaangażowania!

 

Jeszcze jedna kwestia spośród wielu aspektów bycia „eko” - kosmetyki. Ekorodzice myją niemowlaki wodą, środków myjących używając tylko do miejsc „newralgicznych” narażonych na zabrudzenie (niemowlaki naprawdę nie mają zbyt wielu okazji, żeby się ubrudzić!). Po myciu nie używają oliwek, kremów, maści, zasypek itp. Dlaczego? Jeśli nie myjemy dziecka mydłem, które wysusza skórę, nie musimy jej dodatkowo natłuszczać, bo zachowuje swoją naturalną barierę ochronną. Nie musimy codziennie wieczorem walczyć z maluchem, by dokładnie wysmarować wszystkie fałdki jego ciała - czyż to nie ułatwienie?

 

Bycie ekorodzicem to przygoda – powrót do korzeni, powrót do tego, co odrzucano jako zacofane, niepraktyczne.... Najważniejsze jest to, żeby spośród ogromnej ilości ekologicznych porad wybrać to, co dla nas jest wygodne i do czego jesteśmy przekonani! Ja wybieram to, co dobre dla moich najbliższych i dla mnie – nie staram się podążać za wszelkimi nowinkami. Bycie „eko” to dla mnie słuchanie siebie i w miarę możliwości bycie w zgodzie z naturą. Namawiam do spróbowania – to wcale nie takie trudne!

 

Wanda Hałuniewicz

DIETA MAMY

Mamo czy jesz pokarmy bogate w jod? Dieta Polaków nie dostarcza odpowiedniej ilości jodu. Głównym jego źródłem są ryby morskie oraz owoce morza. Jednak spożywamy ich wciąż znikome ilości.

Czytaj więcej

ZAPYTAJ EKSPERTA

Przed Tobą mnóstwo pytań, które sobie zadajesz, pewnie zastanawiasz się co jeść, jaki teraz prowadzić tryb życia? Nasze ekspertki są do Twojej dyspozycji!

Czytaj więcej
Dołącz do nas na facebooku
Projekt i wykonanie: www.mbmprojekt.pl